Infomacje o dziele
-
Autor: Adam Zgliński
-
Tytuł: „NADZIEJA-SPES”
-
Wymiary: 120 × 66 cm
-
Technika: Akryl na desce
-
Rok powstania: 2026
-
Kontakt: kontakt@miamaria.pl
-
Cena: 8 000 zł
Oświadczenie
-
Ja, Adam Zgliński, oświadczam, iż jestem wyłącznym twórcą pracy w rozumieniu ustawy o prawie autorskim.
-
Oświadczam, iż praca nie narusza jakichkolwiek praw ani dóbr osobistych osób trzecich.
-
Wyrażam zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit. a ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych) w celach związanych z organizacją i realizacją wystawy „Sztuka Otwarta – Open Art” oraz w celach promocyjnych, także po zakończeniu wystawy.
Słowo autora
Viktor Frankl dał mi język do mówienia o ludzkim cierpieniu i sensie. Biblia dała fundament chrześcijański, a ja, jako artysta, łączę te dwa doświadczenia w moim obrazie.
Książka Viktora E. Frankla Człowiek w poszukiwaniu sensu stała się dla mnie ważną inspiracją w myśleniu o cierpieniu. Frankl pokazuje, że nie każde cierpienie należy przyjmować. Jeżeli można usunąć jego przyczynę — należy to zrobić.
„Przyjmowanie niepotrzebnego cierpienia to masochizm, a nie heroizm.”
To zdanie jest dla mnie bardzo ważne.
Cierpienie samo w sobie nie jest wartością. Nie należy go szukać ani gloryfikować. Jeżeli można cierpieniu zapobiec — trzeba próbować je usunąć.
Ale są cierpienia, których człowiek nie może już uniknąć. Są sytuacje, których nie można cofnąć, zmienić ani wymazać. I właśnie wtedy pojawia się pytanie o człowieka: co zrobi z tym, co go spotkało?
-
Czy pozwoli, aby cierpienie odebrało mu sens, godność i zdolność do miłości?
-
Czy też, mimo rany, pozostanie człowiekiem zdolnym do nadziei?
Właśnie tutaj myśl Frankla spotyka się z moim spojrzeniem na Maryję.
Jej rany nie są pochwałą cierpienia. Są znakiem tego, co człowiek może zadać niewinności, pięknu i miłości. Są śladem ludzkiego grzechu, odrzucenia, obojętności i braku miłości.
Inspiracją dla tego motywu stał się dla mnie wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej — Maryi, której twarz nosi ślady ran, a mimo nich pozostaje pełna godności, piękna i łagodności.
Maryja nie odpowiada na ludzką ranę nienawiścią. Maryja pozostaje:
-
Zraniona — ale piękna.
-
Cierpiąca — ale kochająca.
-
Milcząca — ale obecna.
-
Czekająca — ale pełna nadziei.
Czeka na każdego z nas.
I właśnie dlatego najważniejszym słowem tego obrazu jest:
NADZIEJA
Nie jako naiwne oczekiwanie, że wszystko będzie łatwe, lecz jako pewność, że miłość jest silniejsza od cierpienia, światło silniejsze od ciemności, a Bóg nie opuszcza człowieka nawet wtedy, gdy człowiek opuszcza Boga.
Nadzieja nie oznacza, że nie będzie cierpienia. Oznacza, że cierpienie nie musi mieć ostatniego słowa. Człowiek może zostać zraniony, ale nie musi stać się nienawiścią. Może cierpieć, ale nie musi utracić sensu. Może przejść przez ciemność i nadal szukać światła.
Dlatego droga tego obrazu zaczyna się od rany, ale nie kończy się na niej:
Rana — Cierpienie — Wytrwałość — Nadzieja — Miłość — Ojciec
To jest droga, którą chciałem opowiedzieć:
-
Rana prowadzi do cierpienia.
-
Cierpienie wymaga wytrwałości.
-
Wytrwałość staje się doświadczeniem.
-
Doświadczenie może otworzyć człowieka na nadzieję.
-
Nadzieja prowadzi ku miłości.
-
A miłość prowadzi dalej — do Syna i do Ojca.
Święty Paweł zapisuje tę drogę:
Tribulatio — Patientia — Probatio — Spes — Caritas
(Cierpienie — Wytrwałość — Doświadczenie — Nadzieja — Miłość)
I dalej słowa, które stały się jednym z kluczy do tego obrazu:
Spes autem non confundit — Nadzieja zaś nie zawodzi.
Maryja wskazuje drogę
Maryja nie zatrzymuje człowieka przy sobie. Jej obecność jest wskazaniem:
-
Do Syna.
-
A przez Syna: do Ojca.
Dlatego Jej spojrzenie nie jest spojrzeniem końca. Jest spojrzeniem oczekiwania.
Ona czeka. Nie na człowieka idealnego, bez ran czy takiego, który nigdy nie upadł. Czeka na każdego z nas:
-
Nawet wtedy, gdy człowiek odchodzi.
-
Nawet wtedy, gdy człowiek wątpi.
-
Nawet wtedy, gdy człowiek odrzuca Boga.
Bo miłość nie przestaje czekać tylko dlatego, że człowiek przestał odpowiadać na miłość.
Aureola ze słów
Wokół twarzy Maryi umieściłem słowa. Nie są one jedynie dekoracją. Tworzą aureolę zbudowaną z tekstu — z Pisma Świętego, modlitwy i zdań, które prowadzą widza przez kolejne znaczenia obrazu.
Inspiracją dla tej formy stała się dla mnie sztuka późnego średniowiecza i wczesnego renesansu, szczególnie Lorenzo Monaco oraz Jan van Eyck.
-
U Lorenzo Monaco tekst staje się częścią ramy i niemal przedłużeniem obrazu.
-
U Jana van Eycka słowo otacza Maryję niczym światło.
Chciałem wykorzystać ten dawny język, ale powiedzieć nim coś, co jest dla mnie bardzo współczesne. Dlatego rama tego obrazu nie jest tylko ramą. Jest drogą. Słowa prowadzą od cierpienia ku nadziei, od rany ku miłości, od człowieka ku Bogu.
Trzy spotkania
W tym obrazie spotykają się dla mnie trzy doświadczenia:
-
Frankl daje mi język ludzkiego doświadczenia — cierpienia, sensu, godności i postawy wobec tego, czego nie można już zmienić.
-
Biblia daje fundament chrześcijański — wiarę, nadzieję i miłość oraz przekonanie, że cierpienie nie jest ostatnim słowem.
-
Sztuka pozwala mi te dwa doświadczenia połączyć w jednym obrazie.
Nie jest to więc ilustracja książki Frankla ani ilustracja jednego fragmentu Pisma Świętego. To moja osobista próba rozmowy między ludzkim doświadczeniem cierpienia a chrześcijańską nadzieją.
I dlatego ten obraz zaczyna się od rany, ale prowadzi dalej:
Rana — Cierpienie — Wytrwałość — Nadzieja — Miłość — Ojciec
Bo rana nie musi stać się nienawiścią. Cierpienie nie musi odebrać sensu. Ciemność nie musi zwyciężyć światła. A człowiek, nawet najbardziej zraniony, może jeszcze odnaleźć drogę.
Maryja tę drogę wskazuje: do Syna, do Ojca.
A nad tą drogą pozostaje jedno przesłanie:
SPES — NADZIEJA
Spes autem non confundit — Nadzieja zaś nie zawodzi.